www.fitfivemarketing.pl
Absolwent AWF, trener, autor… i człowiek, który uparł się połączyć sport z marketingiem tak dobrze, że dziś działa to lepiej niż większość planów treningowych w styczniu.
Tworzy treści i programy, które pomogły już ponad 50 000 osobom ogarnąć formę, zdrowie i chaos w głowie.
Świetnie ogarnia strategię, kampanie, zarządzanie zespołem i budowanie ekosystemów dla trenerów…
ale do dziś nie potrafi wyjaśnić, czym różni się flat white od cappuccino, a ekspres traktuje jak czarną magię.
Kamil wierzy, że dobra robota, konkret i odrobina luzu robią większą różnicę niż najbardziej „fit” motywacyjne slogany.
Jego misja?
Robić marketing, który sprzedaje, treści, które nie nudzą, i projekty, które naprawdę zmieniają życie trenerów i ich klientów.
Główna Project Managerka, czyli osoba, która potrafi ogarnąć firmę, ludzi, procesy… i jeszcze zrobić to tak, że wygląda, jakby to było łatwe. Specjalizuje się w automatyzacjach, sprzedaży i w tym, by każdemu w zespole przypomnieć, co miał zrobić — zanim sam sobie o tym przypomni.
Koordynuje wszystkie projekty i dba o to, żeby nawet największy chaos zamienił się w ład, skład i piękny wykres w Trello.
Mówi się, że gdyby FitFive było pociągiem, Julia byłaby zarówno maszynistą, kierownikiem, jak i tym głosem z megafonu, który przypomina: „Proszę nie zostawiać zadań na ostatnią chwilę”.
Świetnie zarządza, myśli strategicznie i spina całą firmę w jeden sprawnie działający organizm —
choć do dziś nie potrafi zaakceptować, że wciąż wszyscy zapominają aktualizować statusów w Trello.
Niezastąpiony filar firmy. I człowiek, dzięki któremu FitFive jedzie prosto, a nie „jakoś to będzie”.
Doświadczona Project Managerka z IT, która przez lata zajmowała się cyberbezpieczeństwem i zarządzaniem ryzykiem — czyli pilnowała, żeby żadne cyfrowe potwory nie wyskoczyły firmom zza rogu. Optymalizacja procesów, bezpieczeństwo informacji, struktury? Dla niej to chleb powszedni.
W pewnym momencie stwierdziła jednak, że same firewalle to za mało i… weszła w marketing.
Dlaczego?
Bo chciała połączyć analityczny mózg z kreatywnym flow, a agencja okazała się idealnym placem zabaw. Szczególnie wtedy, gdy może robić grafiki, układać procesy albo przypominać zespołowi, że „to, że coś działa, nie oznacza, że działa dobrze”.
Dzięki doświadczeniu z IT usprawnia nasz workflow, wprowadza porządek tam, gdzie zwykle panuje „artystyczny chaos”, i robi to tak, że nikt nie płacze.
Po godzinach?
8 lat pole dance, 2 lata kalisteniki i świeża zajawka na trening siłowy.
Innymi słowy — jeśli coś trzeba podnieść, ogarnąć albo ustabilizować, Paulina zrobi to lepiej niż gravity.
Mistrzyni montażu wideo, która potrafi zrobić kino akcji nawet z nagrania, gdzie ktoś przez 40 sekund poprawia fryzurę i zapomina, co miał powiedzieć. Jeśli materiał jest trudny — Zuza zrobi z niego perełkę. Jeśli materiał jest słaby — zrobi z niego sztos. Jeśli materiał jest dobry — zrobi go tak, że reszta branży zacznie płakać w poduszkę.
Jej montaż to nie tylko cięcia, efekty i muzyka.
To opowiadanie historii, budowanie emocji i wyciąganie z każdej klatki czegoś, co sprawia, że widz chce obejrzeć całość zamiast uciekać po 2 sekundach.
Każdy projekt traktuje jak wyzwanie. I jakimś cudem zawsze dowozi coś lepszego niż to, o co prosiliśmy (czasem zastanawiamy się, czy ona ma w domu własne studio Pixar).
Bez Zuzy FitFive wyglądałoby jak prezentacja z PowerPointa z 2009 roku.
To właśnie jej talent sprawia, że materiały naszych klientów nie tylko się wyróżniają — one robią robotę.
Człowiek, który pilnuje, żeby to, co nagrywamy, miało sens… nie tylko co do treści, ale też co do wyglądu. Jeśli coś ma być płynne, estetyczne i dobrze sklejone — Piotrek już tam jest, patrzy, analizuje i poprawia to, czego nikt inny nawet nie zauważy.
Zajmuje się montażem wszystkiego: rolek, reklam, dłuższych formatów i tych nagrań, w których ktoś zapomniał wyłączyć mikrofon (tak, też ratuje takie momenty).
Pracuje równo, spokojnie i z chirurgiczną precyzją.
Nie gada, nie przeciąga — on po prostu wie, jaki rytm powinien mieć materiał.
A kiedy trzeba powiedzieć „to jeszcze nie to”, robi to bez mrugnięcia okiem.
Dzięki niemu nasze kampanie nie tylko działają, ale wyglądają tak, jakby robił je ktoś, kto naprawdę ogarnia temat.
I dokładnie tak jest.
Montażystka rolek reklamowych, która wie, że dobre wideo nie polega na wrzuceniu wszystkich efektów świata w pierwsze trzy sekundy. Lubi dynamiczny montaż, mocny rytm i rozwiązania, które przyciągają uwagę, ale nie krzyczą: „patrzcie, umiem przejście!”.
Jej rolki mają wyglądać świeżo, profesjonalnie i zapadać w pamięć. Nie używa przypadkowych efektów, kiczowatych ozdobników i montażu, który bardziej męczy niż sprzedaje. Stawia na tempo, estetykę i detale, bo wie, że czasem jedno dobre cięcie robi większą robotę niż pięć niepotrzebnych animacji.
Po pracy najczęściej jest w ruchu, spędza czas z psem albo rozwija się artystycznie i kreatywnie w różnych dziedzinach. Dzięki temu nieustannie szuka nowych inspiracji, które później przemyca do swoich projektów.
Setterka, która zamiast odpisywać tylko na wiadomości, potrafi również zrobić… sztukę. To ona odpowiada za oprawę graficzną profili klientów — czyli za to, żeby wszystko wyglądało spójnie, estetycznie i „wow”, a nie jak kolaż robiony w Paintcie o 23:58.
Projektuje materiały, które nie tylko przyciągają uwagę, ale też podkreślają charakter marki.
Minimalizm? Zrobi.
Energia i kolory? Też zrobi.
Klient chce „coś między elegancją a ogniem”? Proszę bardzo.
Serafina łączy kreatywność z dobrą komunikacją, dzięki czemu klienci wiedzą, że są w dobrych rękach, a my wiemy, że ich profile będą wyglądać tak, że nawet algorytm się uśmiechnie.
Dzięki niej osoby współpracujące z agencją nie tylko prezentują się profesjonalnie, ale też czują się zaopiekowane — i mogą wykorzystać maksimum tego, co dla nich robimy.
Osoba, która potrafi połączyć profesjonalizm z autentycznością w sposób, który ludzie wyczuwają już od pierwszej wiadomości. Nie działa schematycznie — słucha, analizuje i prowadzi rozmowę tak, żeby druga strona czuła się swobodnie, a jednocześnie wiedziała, że rozmawia z kimś konkretnym i kompetentnym.
Świetnie odnajduje się w pierwszym kontakcie z klientem. Potrafi szybko wyczuć charakter rozmowy, potrzeby i emocje drugiej osoby, dzięki czemu buduje komunikację opartą na zaufaniu, a nie na pustych formułkach. Nawet trudniejsze rozmowy prowadzi z wyczuciem i spokojem, zachowując przy tym skuteczność.
W pracy stawia na naturalność, dobrą energię i relacje, które mają sens — zarówno biznesowo, jak i po ludzku. Dobrze odnajduje się w dynamicznym środowisku, szybko reaguje i potrafi dopasować sposób komunikacji do konkretnej osoby oraz sytuacji.
Ambitna, konkretna i nastawiona na rozwój. Nie boi się nowych wyzwań i zawsze stawia na komunikację, która zostawia po sobie dobre wrażenie i realną wartość.
Są ludzie, którzy wrzucają posty. Ja wolę tworzyć treści, które ludzie naprawdę chcą oglądać.
Potrafię znaleźć pomysł tam, gdzie inni widzą tylko kilka zdjęć, nagranie z telefonu, pytanie od klienta.
Jeśli materiał jest chaotyczny — układam go w historię. Jeśli jest nudny — szukam w nim czegoś, co zatrzyma uwagę. Jeśli jest dobry — wyciągam z niego maksimum potencjału.
Tworzę rolki, posty, karuzele i strategie komunikacji, które nie tylko dobrze wyglądają, ale przede wszystkim działają. Bo estetyka jest ważna, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby odbiorca został na dłużej niż dwie sekundy.
Lubię kreatywny chaos, ale jeszcze bardziej lubię moment, kiedy klient mówi:
“To jest dokładnie to, o co mi chodziło… tylko lepsze.”
Gdyby social media były układanką, ja jestem tą osobą, która nie tylko znajduje wszystkie puzzle, ale jeszcze potrafi złożyć z nich obrazek, który przyciąga uwagę i zostaje w pamięci.
Nie uczy biznesu fitness z książek.
Najpierw sam przeszedł drogę od trenera pracującego na zmianach, przez pełny grafik klientów, zatrudnianie trenerów i budowę zespołu, aż po stworzenie firmy online.
Przez ostatnie 6+ lat jako założyciel Polish Personal Trainers współtworzył firmę, która obsłużyła setki klientów, przeprowadziła tysiące rozmów sprzedażowych i wygenerowała ponad 9 milionów złotych sprzedaży usług fitness.
Jest praktykiem, który sam budował zespoły, procesy, sprzedaż i marketing, mierząc się z wyzwaniami, które zna większość trenerów rozwijających własny biznes.
W biznesie stawia na liczby, dane i fakty. Wierzy, że najlepsze decyzje wynikają z analizy wyników, a nie emocji, czy opinii.
Dziś pomaga trenerom uporządkować biznes, sprzedaż i marketing, pokazując rozwiązania sprawdzone w praktyce, a nie w teorii.
Człowiek, który robi to, czego większość trenerów panicznie nie lubi: przekłada ofertę na język kampanii, reklam i komunikatów, które naprawdę trafiają.
Zero lania wody, zero filozofii na trzy akapity — Jankowy styl to konkrety, analiza i skuteczność.
Nie kombinuje, nie przeciąga i nie udaje, że „to trzeba przemyśleć przez tydzień”.
Wie, jak działa rynek, wie, co działa w reklamie, i wie, kiedy powiedzieć: „to zmieńmy, bo inaczej będzie słabo”.
Pilnuje, żeby każdy projekt miał sens od A do Z — od pierwszego zdania, przez całą strukturę kampanii, aż po to magiczne kliknięcie „opublikuj”, po którym reklama zaczyna robić robotę.
Gdyby kampanie mówiły, pewnie powiedziałyby:
„Dzięki Janek, bez ciebie byśmy tu nie byli”.
Absolwent geoinformatyki, który inżynierskie zacięcie zamienił na pasję do marketingu. Robi coś, co rzadko idzie w parze: łączy technologiczną precyzję z autentyczną, nieskrępowaną kreatywnością. Dla niego technologia nie jest suchym zbiorem danych, ale placem zabaw, na którym z niesłabnącym entuzjazmem testuje, sprawdza i szuka nieszablonowych rozwiązań.
Zero sztywnych schematów i powtarzania w kółko tego samego. Jego styl to nieustanne „sprawdzam” – kocha testy A/B, uwielbia eksperymentować z nowinkami i nie spocznie, dopóki nie znajdzie tego jednego, idealnego układu, który „zażre”. Nie boi się wejść głęboko w techniczne „bebechy” kampanii, ale robi to po to, by wycisnąć z nich maksimum kreatywnego potencjału.
Wie, jak działają algorytmy, ale zamiast ślepo im ufać, zaprzęga je do pracy nad komunikatami, które mają duszę. To marketer, który potrafi godzinami analizować strukturę kampanii, by chwilę później wymyślić kierunek, na który nikt inny by nie wpadł. Pilnuje, żeby każdy projekt był nowatorski, świeży i – przede wszystkim – oparty na solidnym fundamencie, który wytrzyma każde zderzenie z rynkiem.
Gdyby testy reklamowe miały swojego patrona, pewnie byłby nim on:
„Sprawdźmy to jeszcze na dwa inne sposoby – na pewno da się to zrobić lepiej”.
Inżynier z wieloletnim doświadczeniem w tworzeniu nowoczesnych, bezpiecznych i skalowalnych systemów. Przez lata pracował przy rozwiązaniach dla dużych organizacji, gdzie liczyła się niezawodność, jakość i dobrze zaprojektowana technologia. Dzięki temu tworzymy narzędzie, które nie tylko dobrze wygląda, ale przede wszystkim realnie wspiera trenerów i ich podopiecznych.
Człowiek, który łączy dwa światy, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego: bieżnię i kod. Od sześciu lat trenuje lekkoatletykę, ma na koncie sukcesy na arenie krajowej — a tę samą dyscyplinę, precyzję i nastawienie na wynik przenosi do programowania.
Na co dzień pracuje nad aplikacją FitFive, która pomaga trenerom personalnym ogarnąć ich pracę z klientami. Zajmuje się nią od podszewki — buduje zarówno to, czego nie widać, czyli całą logikę i serce aplikacji, jak i to, z czym użytkownik ma kontakt na co dzień. Plany treningowe, plany dietetyczne, zarządzanie klientami, statystyki — jeśli coś ma w aplikacji działać szybko, stabilnie i bez zgrzytów, Hubert dba o to, żeby tak właśnie było.
Poza pracą nad aplikacją studiuje Inżynierię i Analizę Danych, co świetnie uzupełnia to, czym zajmuje się na co dzień. Interesuje go analiza danych, sztuczna inteligencja i wyciąganie z liczb konkretnych wniosków — czyli wszystko to, co pozwala podejmować decyzje w oparciu o fakty, a nie przeczucia. Lubi rozkładać problemy na części, szukać lepszych rozwiązań i dopracowywać rzeczy zamiast zostawiać je na „jakoś to działa”.
Od sześciu lat tworzy strony WWW i sklepy WooCommerce na WordPressie — i robi to tak, że nawet najbardziej wymagający klienci przestają pytać: „a da się to zrobić?”.
Bo u Agaty odpowiedź zwykle brzmi: „tak, i to jeszcze lepiej”.
W pracy stawia na praktyczne, szybkie i stabilne rozwiązania. Zero nadęcia, zero zbędnych wodotrysków, które tylko spowalniają stronę.
U niej wszystko musi działać: sprawnie, estetycznie i tak, żeby Google był zadowolony, a klient spał spokojnie.
Klienci cenią ją za to, że potrafi w prosty sposób doradzić, wyjaśnić i wskazać najlepszą drogę.
Łączy estetykę z funkcjonalnością i biznesem w taki sposób, że projekty są dopracowane, logiczne i… po prostu ogarnięte.
Gdy Agata kończy stronę, właściciel ma jedno uczucie:
„wreszcie ktoś zrobił to tak, jak trzeba”.
AI Engineer odpowiadający za projektowanie, rozwój i wdrażanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji w aplikacji. Absolwent Informatyki i Ekonometrii na UW z pasją do AI, w szczególności teorii stojącej za modelami.
W codziennej pracy stawia na zorganizowanie i dokładność. Sporą wagę przykłada do pisania czystego kodu, optymalizacji procesów i wysokiego poziomu inżynieryjnego tworzonych rozwiązań.
Swoją pasją do technologii chętnie dzieli się z innymi, przez co potrafi długo i szczegółowo opowiadać o mechanice AI oraz o rozwiązaniach, które buduje. Dzięki jego zaangażowaniu modele AI w aplikacji coraz lepiej odpowiadają na potrzeby użytkowników.
Pilnuje, żeby każda ustalona rzecz była zapisana, każda notatka miała swoje miejsce, a każdy szczegół wrócił wtedy, kiedy będzie potrzebny — nie tydzień po deadline’ie.
To osoba, która nie musi być na pierwszym planie, żeby robić różnicę.
Nie rzuca się w oczy, nie robi hałasu, nie potrzebuje fanfar…
ale wszyscy wiemy, że bez niego cała firma rozjechałaby się jak źle złożony namiot z Decathlonu.
Dzięki niemu mamy porządek, jasność i pewność, że nic nie zginie w odmętach „zaraz to zapiszę”.
Umów się na darmową rozmowę – pokażemy Ci dokładnie, co możemy zrobić dla Twojego biznesu.